Zgrzyty w 'Naturze'

root, 2008-01-17

No i stało się. Wszyscy, którzy myśleli, że wstąpienie do Unii Europejskiej przyniesie same radości i żadnych obowiązków właśnie się zawiedli. Nasza akcesja pociąga za sobą szereg powinności i zobowiązań z których prędzej czy później będziemy rozliczani. Dotyczy to nie tylko sfer gospodarczych czy społecznych. W tematyce przyrodniczej musimy realizować program NATURA 2000, który dotyczy wszystkich państw członkowskich. To, że projekt ten będzie sukcesywnie wdrażany wiadomo było od dość dawna, lecz szczególnie się tym nie przejęto. Dopiero ostatnio zainteresowano się tematem w obliczu grożących nam dotkliwych kar finansowych.

Pierwsze niedociągnięcia dały się zauważyć na samym początku. Załącznik do tzw. Dyrektywy Siedliskowej proponowany przez Unię zawierał m. in. listę gatunków szczególnie cennych i chronionych. Wykaz ten nie uwzględniał specyfiki przyrodniczej naszego kraju i niektóre zawarte w nim gatunki roślin i zwierząt z naszego punktu widzenia były dyskusyjne. Naszą reakcją na to było dopisanie kolejnych gatunków do tej listy. Niestety w toku dalszych przewidzianych działań powinniśmy zaproponować dla nich strefy ochronne, czego nie uczyniliśmy! Wyszło na to, ze sami składamy określone deklaracje i albo nie rozumiemy z czym to się wiąże, albo to zupełnie lekceważymy. Ponadto nasze przepisy ochrony przyrody wciąż nie są spójne z prawem unijnym, a to także poważny powód, by nas ukarać. Zaproponowana przez nas sieć obszarów NATURA 2000 jest także daleko niewystarczająca w stosunku do tego, co zobowiązaliśmy się zrobić. Z powyższych przyczyn Komisja Europejska wszczęła odpowiednie prawne procedury, które mają na celu postawienie Polski przed Trybunałem Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich za rażące łamanie unijnych praw dotyczących ochrony przyrody.

Ponadto wyraźnie zaznaczona w doktrynie "NATURY 2000" potrzeba prowadzenia wnikliwych badań i monitoringu została u nas zbagatelizowana. Jak mamy skutecznie coś chronić, skoro nie wiemy gdzie współcześnie to występuje? Rozpoczęty program inwentaryzacji w nadleśnictwach ma pomóc w szacowaniu wartości przyrodniczych jakimi współcześnie dysponujemy. Zapewne częściowo umożliwi on rozpoznanie i sklasyfikowanie siedlisk i gatunków, szkoda jednak, że jest wprowadzony tak późno i niestety pospiesznie.

 

 

Średzinka wschodnia (Mesosa myops) jest chrząszczem wykazanym z Polski na podstawie tylko 2 okazów znalezionych pół wieku temu w Puszczy Białowieskiej. W myśl prawa UE należy ona w naszym kraju do gatunków chronionych. Fot. Adam Woźniak
 

Dużym problemem jest wciąż docelowa, znaczna powierzchnia terenów skupionych w sieci NATURA 2000. Obecna i oficjalnie zaproponowana przez nas lista jest niewystarczająca. Przyrodnicze organizacje pozarządowe stworzyły własne propozycje w tej sprawie ujęte w tzw. "Shadow List". Dokument ten proponujący nowe tereny do włączenia w "NATURĘ 2000" nie znajduje uznania i przychylności wśród naszych kręgów decydenckich. Mimo pozytywnych opinii o nim wydanych m. in. przez Instytut Ochrony Przyrody PAN w Krakowie i Zakład Ornitologii PAN "Shadow List" jest sukcesywnie skracana po licznych, kolejnych i przeciągających się "konsultacjach". Powodem obecnych i nadciągających kłopotów jest słaba świadomość społeczna i nie docenianie ekologii  w naszym kraju. Szczególnie niektórzy decydenci, w tym politycy, biznesmeni i lobbyści nie rozumieją znaczenia ochrony przyrody. Często z ich strony można spotkać się z postawami nieufnymi, protekcjonalnymi czy wręcz aroganckimi i agresywnymi. To głownie oni ograniczają powstawanie nowych chronionych obszarów kierując się jedynie ekonomią, gospodarką a w zasadzie przeliczalnymi zyskami. Wyznaczanie nowych obiektów, ostoi czy stref ochrony niekiedy godzi w interesy, które w ich mniemaniu są priorytetowe i ważniejsze. Niestety, takie pojmowanie sprawy umożliwia im sama konstrukcja NATURY 2000, która mówi o "(...) innych przyczynach związanych z imperatywem nadrzędnego interesu publicznego." Pewne kwestie nie zostały tu przedstawione jasno i bezspornie, więc przyszłość będzie obfitować w spory typu: ważniejsza jest autostrada, czy rezerwat?

Dodatkowa trudnością w realizowaniu z dużym rozmachem prac nad ochroną przyrody są problemy z finansowaniem. Unia Europejska sugeruje nam użycie wielu instrumentów, jak np. fundusz LIFE-Natura, fundusz kohezyjny, fundusze strukturalne, programy rozwojowe i inne. Polska słabo radzi sobie z pozyskiwaniem finansów z tych źródeł, i póki to się nie zmieni czynna ochrona przyrody wymagająca znacznych nakładów sił i środków będzie u nas niedomagała.

Uczestnicząc w NATURZE 2000 mamy szansę na lepszą ochronę przyrody i poprawę stanu środowiska. Poważne potraktowanie tematu przyniesie nam także wiele innych korzyści, jak np. więcej miejsc pracy, a także promocję i poprawę wizerunku naszego kraju. Da się to zrobić, jeśli znów interesy polityczne, ekonomiczne i osobiste nie okażą się ważniejsze. Czy dojrzeliśmy do tego, by wykorzystać tą szansę?


Adam Woźniak