Karolinek - przyjaciel krzyżówek i mandarynek

Drukuj
1 2 3

Karolinka, to druga – obok mandarynki – kolorowa kaczuszka, która tak się spodobała, że w XVIII wieku została z Ameryki Północnej sprowadzona do Europy. Ze względu na swoje barwne upierzenie i niezbyt trudną hodowlę, karolinka stała się ulubionym ptakiem ozdobnym. W Polsce, poza prywatnymi hodowlami, występuje w stanie dzikim w niektórych miejskich parkach (na zasadzie ucieczki z niewoli lub podrzucenia, rzadziej – celowego zakupu przez władze lokalne).

 


Fot. 1. Samiec karolinki


Samiec w szacie godowej zachwyca efektownymi kolorami: wierzch głowy jest czarno-zielono-fioletowo-purpurowy z metalicznym połyskiem i dwiema białymi pręgami, oko czerwone w takiej samej obwódce, dziób czerwono-biało-pomarańczowy z ciemną końcówką, policzki białe z fioletowo-czarnym, grzbiet – brązowo-zielono-niebieski, pierś kasztanowo-purpurowa z drobniutkimi cętkami, boki ciała jasno-żółte z drobnym pręgowaniem. Ciemną część grzbietu i piersi od jasnego boku oddzielają białe paski. Kiedy karolinek wysuwa szyję, pióra górnej i bocznej części głowy układają się jak lekki hełm, obrzeżony jasnym paskiem. Obie płcie mają żółte nogi.

 


Fot. 2. Samica karolinki


U samicy dominującą barwą jest kolor ciemno-brązowy, jaśniejszy w dolnych partiach ciała. Wokół oczu widoczna jest charakterystyczna szeroka biała obwódka, również białe jest upierzenie podgardla.

 


Fot. 3. Karolinek z Kępy Potockiej w brązowej tonacji kolorystycznej


W hodowli występują osobniki odmiany pastelowej, białej i beżowej. Karolinki są niedużymi kaczuszkami długości ok. 50 cm (samice 45-49 cm).

 


Fot. 4. Karolinek w lecie


Na przełomie maja i czerwca występuje zjawisko pierzenia i samce tracą swoje piękne upierzenie godowe. Wracają do niego dopiero w połowie września.

 


Fot. 5. Karolinek skubie zieleninę


Karolinki są wszystkożerne. Lubią pędy roślin, trawy, nasiona, owoce, owady, bezkręgowce, ważki, a jesienią – żołędzie. Ich metodą zdobywania pożywienia w wodzie jest tzw. gruntowanie. Prowadzą dzienny tryb życia, i z wyjątkiem samic z kaczętami, które przebywają na lądzie, samce potrafią spać na wodzie.


Obserwacje dotyczące lęgów w Polsce oparte są wyłącznie na warunkach w hodowli. Z literatury dotyczącej ptaków żyjących dziko (Ameryka Północna i zachodnia Kuba) wiadomo, że karolinki dobierają się w danym sezonie w monogamiczne pary i w okresie od lutego do kwietnia samica składa jaja. Co do miejsca lęgu, informacje są rozbieżne. W jednym z atlasów przeczytałam, że gniazdo ulokowane jest w dziupli drzewa, nawet na wysokości 15 m. W innej publikacji znalazłam informację, że samica składa jaja do gniazda w naturalnym zagłębieniu terenu. Gniazdo takie wyłożone jest pierzem, a przykrywane pierzem oraz kawałkami drewna. W tym samym miejscu również inne karolinki mogą złożyć swoje jajka, więc czasami jedna kaczka wysiaduje kilkanaście jaj. To uciążliwe zajęcie trwa ok. 30 dni. Kaczątka opuszczają gniazdo bardzo szybko, już nawet po 24 godzinach od wyklucia, na znak dźwiękowy wydawany przez samicę pod gniazdem. Opiekę nad pisklętami sprawuje samica. Wodzi maluchy przez około 2 miesiące, aż kaczęta staną się niezależne. Dojrzałość płciową osiągają po 12 miesiącach. Samce nie zajmują się potomstwem.


Wyczytałam w literaturze, że karolinki to bardzo towarzyskie ptaki. Lubią pływać w grupkach osobników swojego gatunku, zwłaszcza wieczorami chętnie przemieszczają się na dalsze odległości po wodach jezior lub rzek. Z braku innych karolinek, kaczki te szukają towarzystwa wśród krzyżówek lub mandarynek. Zależnie od okoliczności.


W czasie moich obserwacji w latach 2009-2014 spotkałam samca karolinki w dwóch miejscach: na stawie w bielańskim Parku „Kępa Potocka” i w Łazienkach Królewskich w Warszawie, a samicę tego gatunku widziałam raz na rzece Jeziorce w Konstancinie-Jeziornej.
Dr Andrzej Kruszewicz, który kiedyś wypowiadał się na temat karolinek i mandarynek, twierdzi że te dwa gatunki nie tworzą par, z których mogłoby powstać potomstwo. A tym bardziej z krzyżówkami. W tym ostatnim przypadku, uwielbienie karolinka względem samic krzyżówki, jakie obserwowałam na Kępie Potockiej, pozostaje jedynie w sferze platonicznej.

 


Fot. 6 i 7. Karolinek i krzyżówka jako para - na Kępie Potockiej


I może to być raczej sposób na przyjemniejsze niż w samotności, spędzenie trudów zimy i przedwiośnia. W każdym razie, para samiec-karolinek i samica-krzyżówka przez dwa kolejne lata moich obserwacji (2011-2012), budziła moje wielkie rozczulenie i sympatię. I trochę… smutku. Takie zauroczenie bez szans na spełnienie.

 


Fot. 8 i 9. Karolinek i krzyżówka zimą 2012 r. na Kępie Potockiej


Zdjęcia karolinka na śniegu ze swoją kaczuszką-krzyżówką, są naprawdę wzruszające. Te dwa ptaki wyraźnie były ze sobą w parze, w tych ciężkich dniach.

 

Fot. 10. Krzyżówki i karolinek zgodnie dziobią nasiona słonecznika


Okropny był czas tęgich mrozów na przełomie stycznia i lutego 2012 r. Temperatura spadła wtedy do ponad -20 stopni, ptakom na Kępie Potockiej było ciężko, bo i zimno, i głód.
Przynosiliśmy im karmę, udało się też pobudzić do działania władze Urzędu Gminy Bielany. Dzięki temu, ptaki dostały słomę na lód i dodatkową karmę w ciągu dnia.


Krzyżówki zachowują się w okresie zalotów zupełnie inaczej niż karolinki, mało romantyczne są ich zaloty. Samiec karolinki, prężący przed samicą krzyżówki swoje połyskliwe, barwne upierzenie, najprawdopodobniej nie wzbudzał w niej zachwytu i nie był w stanie utrzymać jej przy sobie. Również bojowe syczenie i machanie dziobem na widok konkurentów, nie mogło cieszyć krzyżówki, która chętnie przyjmowała zaloty samców swojego gatunku. Dlatego też, do tej pory nie rozwiązana jest zagadka, czy widziana przeze mnie para, to stale ta sama kaczka u boku bielańskiego karolinka? Podejrzewam, że chyba nie, chociaż… kto wie?


W artykule z „Woliery” o hodowli karolinek i mandarynek znalazłam wzmiankę o konieczności rozdzielania tych gatunków w okresie rozrodczym, bowiem mogą się krzyżować. W sumie… nigdy nie wiadomo. Taką sytuację mamy obecnie w Łazienkach Królewskich. Bardzo interesujące jest przyglądanie się niezręcznym zalotom karolinka do samiczki mandarynki, podczas gdy samce wokół nich prężą swoje brzuszki i pysznią się płonącymi pomarańczowo żaglami na ogonie. Samiczki mają w czym wybierać. Czy karolinek ma jakiekolwiek szanse?

 


Fot. 11. Karolinek na ścieżce parkowej


Samiec karolinek pojawił się w Łazienkach w maju 2013 r. Chodził za parą mandarynek, które w tym czasie też przebywały więcej w terenie niż na wodzie. Szukał towarzystwa i potrzebował pomocy w tym obcym dla siebie, łazienkowskim świecie. Co jakiś czas, zmęczony wysoką roślinnością i chodzeniem na tych swoich krótkich łapkach, przysiadał i odpoczywał, a potem znowu gonił tych dwoje…

 


Fot. 12. Para


Kiedy nastała jesień, karolinek miał już upatrzoną samiczkę mandarynki, której nie odstępował na krok. Tej albo innej. W każdym razie, wciąż pływał, chodził lub stał przy mandarynce. Słyszałam, że wydawał gwiżdżąco-skrzypiące dźwięki, spoglądał wybrance w oczy, ale takich czułości jakie samiec-mandarynek okazuje samiczce, karolinek nie potrafił jej zapewnić.

 


Fot. 13. Karolinek odgania amatorów jego wybranki


Zazdrosny i z pewnością odczuwający niechęć do rywali, odganiał ich groźną postawą i sykiem rozwartego dzioba. Skubnięcia i uszczypnięcia w świecie kaczym są wybitnie nieprzyjemne i każdy – kaczor i samiczka – starają się takiego kontaktu unikać. Samce mandarynki, których w Łazienkach jest dużo więcej niż samiczek, nie dawały jednak za wygraną. Tym bardziej, że tej pannie mandarynce brakowało czułości i prawdziwej adoracji. Wodziła wzrokiem za innymi parami i z pewnością marzyła o związku z prawdziwie czułym i pięknym kawalerze mandarynku.

 


Fot. 14. Mandarynek muska samiczkę dziobem


I kiedy samiec mandarynki, nie zważając na obecność karolinka, przystąpił do działania, samiczka radośnie pozwoliła na czułości, przymykając oczy z zachwytu. Widać było, że jest całkowicie oddana i chętnie odwzajemni pieszczoty. Nie tylko nie zwracała uwagi na rozżalonego karolinka, który popiskiwał żałośnie, ale jeszcze rozgniewanym sykaniem i otwartym dziobem, pokazała mu, żeby jej nie przeszkadzał.

 

Fot. 15. Czułości pary mandarynek


Wyraźnie rozmarzona i rozanielona, romansowała z mandarynkiem u boku karolinka. Ten nie bardzo wiedział, jak ma się zachować. Chyba rozumiał, że jego wybranka odczuwa przyjemność i jest szczęśliwa, więc nie potrafił brutalnie wkroczyć z interwencją. Czy ktoś może jeszcze wątpić, oglądając te sceny, że ptaki są wrażliwe, mają emocje, czują przyjemność, złość, żal, że mają sympatie i antypatie? Te wszystkie emocjonalne stany odbijają się w ich postawie, są widoczne w oczach, dziobach i ułożeniu piór.


W tej sytuacji, karolinek zdecydował się na odejście. Powoli, jakby niezdecydowanie, podążył za samiczkami mandarynkami w kierunku wody. I oto, nasza mandarynka przerwała czułości kawalera swojego gatunku i truchtem pobiegła za karolinkiem. Ot, niezbadane są emocje kaczego serca. Pewnie najchętniej pozostałaby w takim układzie – tu karolinek, tu mandarynek, a ona przez obydwu adorowana, pośrodku.


Wracałam tą samą drogą, godzinę później. Mandarynki w parach i w grupkach obsiadły dwa brzegi kanałku i zajęte były toaletą lub drzemały. A nasz karolinek stał na brzegu ze swoją mandarynką, czyli… wszystko wróciło do normy.


Tekst i zdjęcia - Hanna Żelichowska

 


Ocena: 11 głosów Aktualna ocena: 5

Komentarze / 3

Dodaj komentarz
  • Users avatars medium
    HannaZe pisze: 2014-01-26 23:27
    W dniach 24 i 25 stycznia br., kiedy panowały w Warszawie okropne mrozy (ok. -19 stopni), mandarynki wraz z karolinkiem zniknęły z Łazienek. Dostałam wiadomość, że całej liczby 112 mandarynek, zostało zaledwie 16! To trwało dwa dni, a ja rozkręciłam karuzelę maili, SMS-ów i pytań do wszystkich świętych. Gdzie nasz mandarynki?!!! Dzisiaj - podczas Zimowego Ptakoliczenia - mandarynki w Łazienkach się pokazały. Zostały policzone przez grupę obserwatorów - było ich nadal 112! Wspaniale!
    0
  • 3 nick %281%29
    niccolai pisze: 2014-01-28 21:47
    Świetny reportaż o życiu stołecznych karolinek i mandarynek - i równie rewelacyjne zdjęcia! Mam nadzieję, że nastąpi ciąg dalszy - zwłaszcza, że idzie wiosna i będzie się działo ... ;-)
    0
  • Users avatars medium
    czopowski@gmail.com pisze: 2014-02-06 13:46
    Bardzo sympatyczny reportaż.
    0
musisz zalogować się, aby dodać komentarz... → Zaloguj się | Rejestracja