Przygoda z błotniakiem łąkowym

Drukuj
1 2 3

Nasza przygoda z błotniakami łąkowymi zaczęła się 20 lipca, nieopodal Białej Podlaskiej we wsi Polinów. Poznaliśmy się podczas zabezpieczania gniazda błotniaków przez Dominika Krupińskiego oraz Andrzeja Łukijańczuka. Gniazdo zlokalizowane było na polu rzepaku i groziło mu zniszczenie podczas koszenia. Skontrolowaliśmy wtedy jeszcze jedno gniazdo zlokalizowane na tym samym polu. Po zaobrączkowaniu przez Dominika pisklęcia błotniaka łąkowego udaliśmy się do naszego miejsca zakwaterowania w Białej Podlaskiej przy ulicy Sidorskiej.

 

Po zakwaterowaniu pojechaliśmy jeszcze w jedno miejsce, gdzie znajdowały się potencjalne gniazda błotniaka łąkowego. Mieliśmy w planie je odnaleźć. Dominik zatrzymał samochód na poboczu wiejskiej drogi, skąd mogliśmy obserwować nadlatujące ptaki. Czas upływał na opowiadaniach Dominika o błotniakach, o ich zachowaniach, biologii oraz o jego ochronie.

 

 

Błotniaki gnieżdżą się na ziemi prawie zawsze w uprawach zbóż. To dlatego ptak ten wymaga czynnej ochrony, ponieważ często lęgi są niszczone przez kombajny podczas żniw. Dowiedzieliśmy się, że aby odnaleźć gniazdo błotniaka potrzeba dużej cierpliwości oraz doświadczenia. Należy wypatrywać nadlatującego samca z pokarmem. Gdy znajdzie się on w pobliżu gniazda wylatuje do niego samica i zachodzi wtedy tzw. transfer czyli przekazanie w locie zdobyczy. Wówczas śledzi się lot samicy z upolowaną ofiarą, która leci z nią już bezpośrednio do gniazda. Obserwuje się bardzo uważnie, w którym miejscu ona zasiada a następnie za pomocą krótkofalówki nakierowuje się na to miejsce drugą osobę. Niestety, choć ptaki kręciły się po okolicy i nawet udało się nam zaobserwować transfer to tego dnia nie odnaleźliśmy gniazda.

 

 

Po pełnym atrakcji, pierwszym dniu uczestnictwa w projekcie „Ochrony błotniaka łąkowego” wyjazd zapowiadał się rewelacyjnie. Kolejne dni mijały bardzo szybko. Choć pogoda momentami nie była dla nas łaskawa to i tak skwapliwie wykonywaliśmy czekające na nas zadania. W dalszym ciągu cierpliwie szukaliśmy gniazd oraz je zabezpieczaliśmy. Polegało to na rozwijaniu pastucha wokół gniazda, który chronił je przed splądrowaniem przez lisy, dziki, kuny czy borsuki. Wysypywało się też repelenty zapachowe, które z kolei odstraszały potencjalne drapieżniki. Bywaliśmy też u rolników, u których na polu znajdował się lęg błotniaka łąkowego. Informowaliśmy go o obecności gniazda, uświadamiali o potrzebie jego ochrony oraz uzgadnialiśmy terminy koszenia. W zamian za współpracę rolnik dostawał koszulkę z logo „Ochrona błotniaka łąkowego”.

 

 

Jednym z ciekawszych zadań, które wykonywaliśmy było ściąganie danych z loggerów GPS założonych samcom błotniaka łąkowego. Logger to zasilany baterią słoneczną nadajnik GPS wielkości pudełka zapałek. Urządzenie założone jest w taki sposób, aby nie krępowało ruchów ptaka. Zapisuje on co 5 min pozycję ptaka w danej chwili oraz wysokość jego lotu. Dane ściągało się za pomocą anteny w chwili wypatrzenia nadlatującego osobnika z nadajnikiem. To zadanie wymagało ogromnej cierpliwości ponieważ ptaki te nie miały w zwyczaju często się pokazywać! Dominik pokazał nam również, jak wygląda dalsza obróbka informacji zebranych za pomocą Glogerów GPS. Dowiedzieliśmy się, że w ten sposób można poznać wielkość areału osobniczego samca oraz dowiedzieć się gdzie poluje, gdzie nocuje, jak daleko oddala się od gniazda, jakie preferuje środowisko itp. Daje to bardzo szerokie możliwości. Okazało się np., że jeden z samców potrafił polować nawet 30 km od gniazda, albo że areały łowieckie samców gnieżdżących się w koloniach nie kolidują ze sobą.

 

 

Ostatnie dni naszego uczestnictwa w projekcie ochrony błotniaka łąkowego były wyjątkowo upalne. Zwiastowało to nadejście żniw, a co za tym idzie natłok pracy przy ochronie gniazd błotniaków. Ostatni dzień przed odjazdem był pracowity. Pola przykryły się tumanami kurzu wzbijanymi przez pracujące dookoła kombajny. My w pośpiechu sprawdzaliśmy zlokalizowane w uprawach zbóż gniazda, w razie potrzeby przenosiliśmy pisklęta w nowe, bezpieczne miejsca i jeździliśmy do rolników uzgadniając godzinę koszenia. Wszystkie te zadania wykonywaliśmy w żarze południowego słońca.

 

Popołudniu Dominik dostał telefon od rolnika, rozpoczynającego koszenie pszenżyta, w którym przebywała jeszcze dwójka nielotnych młodych błotniaków. Niczym straż pożarna ruszyliśmy na wskazane miejsce. Pole rzeczywiście było już koszone a my natychmiast zaczęliśmy poszukiwania piskląt, które rozeszły się po zbożu. Po niedługim czasie udało się nam złapać ową dwójkę i przetrzymać ją na czas koszenia w bezpiecznym miejscu. Gdy rolnik zakończył koszenie, zostawiliśmy młode błotniaki nieopodal na polu ziemniaków gdzie nic im już nie groziło.

 

 

Tym miłym wydarzeniem zakończyliśmy naszą przygodę z błotniakami łąkowymi. Wyjazd był dla nas niezwykłym doświadczeniem. Poznaliśmy kompleksowo zachowania błotniaków łąkowych oraz potrzebę ich ochrony. Zobaczyliśmy te ptaki w ich naturalnym, pięknym i wyjątkowym środowisku. Na długo pozostaną też w pamięci krajobrazy południowego Podlasia wyróżniające się mozaiką zielonych pastwisk, kwiecistych łąk oraz pól uprawnych nie skażonych jeszcze intensyfikacją rolnictwa. To właśnie niepowtarzalność tego środowiska zrodziła doskonałe warunki dla występowania nie tylko błotniaków łąkowych ale i niezliczonych gatunków innych ptaków, zwierząt, owadów oraz roślin. Warto więc było uczestniczyć w ochronie jednego z flagowych gatunków tworzących wizytówkę tutejszego krajobrazu.

 

Jacek Chyła, Sylwia Zgorzałek

 

Wolontariat został zorganizowany w ramach projektu POIS.05.01.00-00-381/12 „Ochrona błotniaka łąkowego w Polsce” współfinansowanego przez Unię Europejska ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Infrastruktura i Środowisko oraz Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. W pracach terenowych uczestniczyło pięciu wolontariuszy: Jacek Chyła, Sylwia Zgorzałek, Agnieszka Parapura, Piotr Pawłowski, Kamil Taras.

 


Ocena: 6 głosów Aktualna ocena: 5

Komentarze / 1

Dodaj komentarz
musisz zalogować się, aby dodać komentarz... → Zaloguj się | Rejestracja